
Współcześni kierowcy z pewnością w większości przypadków zwracają uwagę na koszt przejechania jednego kilometra. Może nie przyszło nam żyć w czasach kryzysu paliwowego na miarę lat siedemdziesiątych, jednak ceny na stacjach na przestrzeni ostatnich choćby dziesięciu lat poszły wyraźnie w górę. Mimo to nie porzucamy samochodów, szukamy jedynie sposobu na to, by roczne wydatki na paliwo były jak najniższe.
Jeszcze do niedawna Polacy preferowali przede wszystkim samochody zasilane olejem napędowym. Popularne diesle według ekspertów z branży mają swoje najlepsze lata za sobą. O ile kiedyś były to nieskomplikowane jednostki napędowe osiągające bez większych napraw przebiegi rzędu pół miliona kilometrów i wyższe, o tyle dziś cechy te niezbyt pasują do rzeczonych silników. Kiedyś posiadacz auta określanego mianem „ropniaka” mógł się spodziewać co najwyżej wymiany turbosprężarki i to po osiągnięciu dość dużego przebiegu. Dzisiaj musi być przygotowany na wymianę tego komponentu znacznie wcześniej, dodatkowo awariom bardzo często ulegają wtryski. W przypadku niektórych silników ich wymiana może kosztować kwotę rzędu nawet kilkunastu tysięcy złotych, co dla statystycznego domowego budżetu jest sumą nie do zaakceptowania. Na domiar złego w najnowszych jednostkach wysokoprężnych w grę wchodzi także kosztowna wymiana filtra cząsteczek stałych (DPF). Nie można oczywiście zapominać o zaletach nowoczesnych diesli, czyli o bardzo niskim zużyciu paliwa, świetnej dynamice, jednak dla wielu nie będą to zbyt wystarczające argumenty do zakupu.
Mimo upływu lat najpopularniejszą jednostką na globie ziemskim jest silnik benzynowy. Doceniają go przede wszystkim mieszkańcy dużych miast, którzy na co dzień pokonują krótkie trasy. Zimą zwykle nie martwią się o to, czy rano odpalą swój samochód, nawet jeżeli nie jest on garażowany. Podczas trzydziestostopniowych mrozów wiele diesli odmawia w takich posłuszeństwa. W obliczu coraz bardziej awaryjnych jednostek wysokoprężnych uchodzą obecnie za trwalsze i znacznie tańsze w serwisowaniu. Ich konstruktorzy skupili się w ostatnim czasie na poprawie ich wydajności. Zaowocowało to zmniejszeniem pojemności skokowej oraz wprowadzeniem turbodoładowania na masową skalę. Posiadacze pojazdów wyposażonych w takie jednostki mają pewne obawy o ich żywotność, ponieważ wysilone silniki nie wróżą nic dobrego, zwłaszcza gdy nie są specjalnie traktowane.
Podjeżdżając pod dowolną stację paliw łatwo zauważyć, że najtańszym paliwem niezmiennie jest gaz LPG. Nie trudno policzyć realne oszczędności przy każdym tankowaniu. W skali roku będzie to kwota znaczna, zwłaszcza jeżeli samochód pokona w tym okresie dystans kilkudziesięciu tysięcy kilometrów. Nic dziwnego, że wiele aut flotowych zasilana jest gazem LPG. Rozwiązanie to doceniają także taksówkarze oraz przeciętni użytkownicy samochodów. Zważywszy na rosnące zainteresowanie LPG, wielu producentów wprowadza do sprzedaży modele z fabryczną instalacją. Obawy o negatywny wpływ zasilania gazem wydają się nieuzasadnione, bo gdyby było inaczej, żadna marka nie wypuściłaby takiego samochodu na rynek w obawie o utratę reputacji. Oczywiście zdarza się, że niektóre części szybciej się zużywają, lecz ich wymiana jest znacznie tańsza niż w dowolnym dieslu. Współcześnie montowane instalacje sekwencyjne powinny przekonać do siebie nawet największych sceptyków. Dodatkowym plusem samochodu zasilanego gazem jest jego zasięg, gdyż w grę wchodzi zbiornik benzyny oraz gazu, co razem pozwala na unikanie stacji paliw na trasie przez dystans tysiąca lub więcej kilometrów.
Nie ma jednoznacznej odpowiedzi na to, która jednostka jest najlepsza. Każdy użytkuje samochód na swój sposób i to właśnie od tego zależy, jaki silnik sprosta naszym oczekiwaniom. Wydaje się, że najrozsądniejszym wariantem jest zakup pojazdu z wolnossącym silnikiem benzynowym, który w dowolnym momencie można doposażyć w sekwencyjną instalację gazową.





































