PoConvers + ze mną
Converse (z ang. rozmawiać). Rozumiemy założenia konstruktorów – samochód miał się z nami komunikować za pomocą wyświetlacza Convers +, ale zamiast dobrej pogawędki wychodzi z tego mały bełkot. Jak odpalić i ustawić system ACC dyskutowaliśmy od Zgierza do Wrześni. Fakt trochę przeszkadzała nam audycja z muzyką Bee Gees, wyciągnięcie refrenu „Stayin’ Alive” nie było wcale proste, a że dźwięk z audio Sony jest naprawdę przyzwoity to porządnie się wkręciliśmy! Wróćmy jeszcze na chwilę do systemu ACC (inteligentny tempomat) oraz jego kumpli: BLIS (monitorowanie martwego pola) i LDW (system kontroli pasa ruchu). Bardzo fajne zabawki. Jeśli chodzi o ACC – w Polsce z pewnością dodaje powagi właścicielowi, za to za granicą ma również wymiar praktyczny. Na niemieckich autostradach nie dotykaliśmy gazu, ani hamulca – wszystko samo się robiło. Na polskie warunki ACC jest trochę za wolny – za późno widzi zajeżdżających drogę kierowców z Ukrainy, Litwy i Polski. Jak już zauważy to mruga wtedy, pika, jakby mógł, wezwałby Bruce’a Willisa na ratunek. Naczelnemu bardzo się to nie podobało i od Poznania sam usiadł za kierownicą. We wnętrzu rozbawiło nas też umiejscowienie przycisków do podgrzewania foteli – Ford zakamuflował je w schowku, pod plastikową osłoną – jak przyciski do odpalania rakiet balistycznych?
Cykl życia produktu
Jednostka napędowa 1,6 EcoBoost wydaje się naturalnym elementem ewolucji Mondeo, które musiało dotrzymać kroku konkurencji. 160 KM, które oferuje to bardzo przyzwoita moc, a dodatkowo cieszy również kultura pracy. Do wnętrza nie dociera nadmierny hałas (to raczej silnik słyszał jak śpiewamy Bee Gees). Jak widać – to akapit samych pochlebstw, więc dodamy jeszcze, że 240 Nm momentu dostępne jest już przy 1600 obr/min, nie trzeba więc kręcić obrotomierza w kierunku „na północ”. Spalanie? Wygląda, na to że silnik produkuje paliwo. Poza miastem wg Forda ponoć 5,5 l, na naszym wyświetlaczu notorycznie pojawiała się cyfra 6, a na niemieckich autostradach naprawdę nie mieliśmy ambicji ścigać się z M3. Czy my na pewno byliśmy poza miastem?
Jak supermarket
Testujący powinni po przejechaniu 1000 km mieć konkluzję – nasza jest taka. Mondeo czwartej generacji jest tak supermarket. Wszystko jest tu poukładane i posegregowane, czasami troszkę nudne i przewidywalne, przygotowane dla klienta, którego nie razi komercja. Zestaw cech nawiązujących do klasy wyższej wymieszano z towarem „po rabacie”, osiągając bardzo racjonalny miks. Mimo wszystko, Mondeo w każdej z wersji świetnie spisze się zarówno w niewielkiej miejscowości turystycznej, centrum metropolii, jak i też na luksusowej riwierze. W końcu francuskie „monde” oznacza światowy.
źródło: Moto Target






































