W najbliższą niedzielę Formuła 1 zawita do Monako, gdzie odbędzie się słynny wyścig uliczny – to właśnie w nim zespół McLarena chce powalczyć o pierwsze punkty w tym sezonie.

Jak na razie Fernando Alonso i Jenson Button nie mają wielu powodów do radości, do tej pory nie zdobywając jeszcze żadnych punktów w czterech dotychczasowych wyścigach w kalendarzu F1.

Bolidy McLarena w tym sezonie napędzane są jednostkami Hondy, ale wyniki współpracy na razie nie są imponujące. Alonso i Button jeszcze ani razu nie zakończyli wyścigu w czołowej dziesiątce, licząc jednak, że zła passa zostanie przerwana w trakcie niedzielnego Grand Prix Monako.

Obok licznych problemów natury technicznej z jednostką Hondy, do niedawna wydawało się, że nie będzie nawet można przez cały sezon modyfikować zatwierdzonego pod koniec lutego silnika.

Niekorzystna decyzja FIA została jednak skutecznie oprotestowana, a producent będzie teraz mógł wykorzystać dziewięć tzw. tokenów przy modyfikacjach (silnik składa się z 66 tokenów, przypisanych do poszczególnych części ze względu na ich wpływ na moc silnika). Stali producenci (Renault, Ferrari i Mercedes) mają do wykorzystania 32 tokeny.

Chociaż Honda nadal ma mniej pola do manewru, to w zespole wszyscy wydają się na razie dobrej myśli, licząc, że już wkrótce uda się zacząć nadrabiać straty do czołówki. Wspinaczka ma już nastąpić w Monako, poczynając od niezmiernie ważnych sobotnich kwalifikacji.

Obaj kierowcy wiedzą, że czekające ich wyzwanie będzie szczególnie wymagające. Nie bez przyczyny Monako określane jest ‘perłą’ w koronie wyścigów F1, zaskakując nawet najbardziej doświadczonych kierowców.

To właśnie tutaj największą rolę odgrywają indywidualne umiejętności kierowców i koncentracja, a szczególnie mocno procentuje sterowność bolidów. Z uśmiechem rywalizację na torze wspomina Alonso, który zwyciężył w Księstwie w latach 2006 i 2007 (w barwach Renault i McLarena).

„Wygrywanie na tym torze jest niezapomnianym przeżyciem. To także bezlitosny wyścig, więc za błędy zawsze płaci się wysoką cenę. Monako to Monako, to jeden z najlepszych wyścigów w kalendarzu, to właśnie dlatego, kierowcy co roku tak chętnie się tutaj ścigają”, powiedział.

„W niedzielę najważniejszą rzeczą staje się koncentracja. Ulice są bardzo wąskie i kręte, nie ma miejsca na błędy. Jeśli dajesz sobie z tym radę i maksymalnie korzystasz ze strategii, to zyskujesz najlepsze szanse na przesunięcie się naprzód”, dodał.

W Monako duże znaczenie mają kwalifikacje, bo kierowcy startujący na czele mają duże fory – miejsc do wyprzedzania jest jak na lekarstwo, a i tak na ogół są to bardzo niebezpieczne manewry.

„Kwalifikacje są tutaj ważne, bo wyprzedzanie słynie z trudności. Od początku sezonu wypracowujemy sobie coraz lepsze pozycje startowe, więc mam nadzieję, że w sobotę będzie jeszcze lepiej”, powiedział z kolei Button.

„Monako nie jest szybką trasą, aerodynamika nie ma tu dużego znaczenia, ale pojazd musi być zrównoważony i sterowny”, dodał.

Bez wątpienia trasa będzie próbą dla każdego z kierowców, także dla ścigających się dla Mercedesa Lewisa Hamiltona i Nico Rosberga, którzy na razie zgarniają wyścig po wyścigu, wyraźnie prowadząc w klasyfikacji indywidualnej oraz drużynowej.

To właśnie Rosberg będzie teraz bronił zdobytego przed rokiem tytułu, chociaż nawet dominujący w tym sezonie Mercedes nie może być zbyt pewien wygranej. Oznacza to, że najbliższy weekend powinien dostarczyć wygłodniałym kibicom F1 nieco nieprzewidywalności.

Tagi:

Data publikacji: